
Od razu zwróciłam uwagę na ten przepis i nie zawiodłam się. Ciasteczka są maślane, twardo-kruche, delikatnie cytrusowe, rozpływają się w ustach, po prostu... git;). Ciasto robi się chwilę, po schłodzeniu łatwo się rozwałkowuje, podczas pieczenia nie rozlewa się. Czy coś jeszcze powinnam dodać? A! Na wierzch obowiązkowo kwaśny lukier. Przepis pochodzi ze strony www.beawkuchni.com.
Ciasto:
- 250 g miękkiego masła
- 225 g cukru
- szczypta soli
- 3 jajka
- otarta skórka z 1 pomarańczy
- otarta skórka z 1 cytryny
- 500 g mąki
- 150 g cukru pudru
- 2 łyżki soku z cytryny
Masło + cukier + sól utrzeć dodając po jednym jajku. Dodać mąkę, skórki i dalej ucierać. Można też wszystkie składniki posiekać w robocie kuchennym podsypując mąką, jeśli będzie za rzadkie. Zawinąć ciasto w folię i odstawić w chłodne miejsce na minimum 2 godz.
Na wysypanej mąką stolnicy rozwałkować ciasto (partiami) na grubość ok. 7 mm. Wykrawać ciasteczka i ukladać je na blasze wyłożonej papierem. Piec ok. 10 min w 200°. Studzić na kratce.
Ostygnięte ciastka pokryć lukrem, u mnie - walentynkowo - różowym;).
Smacznego!



